Wednesday, 8. September 2010



[english version]



przekaż nam 1% swojego podatku




Nasz kanał na:
Misją Stowarzyszenia "Jeden Świat" jest promowanie idei pokoju i porozumienia między ludźmi poprzez międzynarodowy i krajowy wolontariat oraz edukację.

Wspomnienia workcampowe

 

Opisać wokcampowe doświadczenia w kilkunastu zdaniach? Po trzech workcampach, w których wzięłam udział wydaje mi się to niemal tak trudne, jak naprawianie dachów w ukraińskim skansenie architektury drewnianej, przygotowywanie festiwalu dla dzieci na południu Moraw albo rekonstrukcja spalonego gotyckiego zamku w zachodnich Czechach. Takie właśnie prace wykonywałam w trakcie workcampów. Czasami trudne, ale przede wszystkim ekscytujące, nowe, niecodzienne. Najmilej wspominam chyba projekt z lata 2009 roku – przygotowywanie festiwalu dla dzieci na terenie małego skansenu w Tvaroznej Lhocie, małej miejscowości na południu Czech. Festiwal odbywał się w ostatni weekend projektu, przez dwa tygodnie przygotowywaliśmy stacje, na których dzieci bawiły się i wykonywały zadania. Zbudowaliśmy huśtawki, podziemne tunele, most na strumieniu, scenę teatralną. Później staliśmy na wyznaczonych punktach i opiekowaliśmy się dzieciakami, malowaliśmy na kamieniach, asekurowaliśmy je na ściance wspinaczkowej i podczas strzelania z łuku… Zadanie jest ważne, ale workcamp to nie tylko praca. To także międzynarodowa grupa ludzi, którzy są sobie obcy, kiedy przyjeżdżają na projekt, a kiedy wyjeżdżają są już świetnymi przyjaciółmi. Wymiana kulturowa, językowa, kulinarna… Wciąż utrzymuję kontakt z kilkunastoma osobami poznanymi podczas projektów, kilka z nich odwiedziło mnie w Warszawie, ostatniego Sylwestra spędziłam w Hiszpanii ze znajomymi z czeskiego zamku. Poznacie także kulturę kraju do którego jedziecie. Mnie udało się uczestniczyć we wspaniałym święcie morawskiego folkloru, z muzyką, stuletnimi strojami i ludowym tańcem, degustować specjały kuchni ukraińskiej, spróbować uzdrawiającej wody mineralnej w Karlowych Warach….Co poza tym? Sprawdzicie samych siebie w niecodziennych sytuacjach, nabędziecie nowe umiejętności. I chociaż będziecie pracować, na pewno odpoczniecie od rutyny lepiej niż gdybyście polecieli na tropikalne wyspy beztrosko wygrzewać się na plaży.
Zosia


 
Mam za sobą jeden workcamp. I co tu dużo mówić: wspaniałe doświadczenie. Brałam udział w społecznym projekcie. Pracowaliśmy w stołówce dla bezdomnych w Rzymie. Zawiązałam wiele pięknych znajomości i kilka kontaktów nadal podtrzymuje. Sama praca była dla mnie źródłem wielkiej radości. Czułam, że to nie tylko ja daję coś z siebie, ale tak naprawdę też wiele dostaję od bezdomnych, z którymi przyszło mi pracować. Uwielbiałam siadać z nimi przy jednym stoliku i rozmawiać przy posiłku. Nauczyli mnie, jak cieszyć się ze wszystkiego, co mam i smakować każdą chwilę życia. A kiedy już w Polsce dostałam pocztówkę od trzech starszych Panów (Tommaso, Giuseppe, Alberto), z którymi bardzo się zżyłam, to nie byłam w stanie pohamować łez.
Ten workcamp był początkiem mojej "przygody" z SCI. I już nie mogę doczekać się kolejnych etapów :-)
Ania


 
Przed moim pierwszym workcampem byłam równie zaciekawiona co ze stresowana. Martwiłam się pierwszą samotną podróżą (czy uda mi się dotrzeć bez przeszkód na miejsce spotkania, czy się nie zgubię gdzieś po drodze) , a także o to, czy będę się w stanie porozumieć z innymi, czy grupa mnie polubi i czy ja polubię grupę i jak w właściwie będzie to wszystko wyglądać..?!
O ile podróż jest zazwyczaj wielką przygodą i różne rzeczy w trakcie mogą się przydarzyć , to jeżeli chodzi o grupę i życie na workcampie  to wiadomo, że ludzie zawsze w większości są fantastyczni   i w przeciągu pierwszego tygodnia stajemy się dla siebie drugą rodziną. Wspólne gotowanie, praca, zabawa, przezwyciężanie kryzysów - zbliża.
Jeśli natomiast chodzi o pracę to tutaj dużo zależy od organizatorów. Byłam na workcampie, gdzie mieliśmy jasno zakreślone zadania do wykonania, potrzebne materiały i narzędzia oraz wsparcie, a także na innym gdzie każdego dnia zaskakiwano nas innym zadaniem, brakowało narzędzi do pracy i jej jasnego celu. Takie sytuacje bywają frustrujące, ale chyba należy wtedy pamiętać, że praca na workcampie jest ważna, ale nie zawsze jest mierzalna przez swój efekt i równie istotne są doświadczenia zdobywane i dzielone zarówno w pracy jak i poza nią z innymi wolontariuszami.
Każdy workcamp jest inny i z każdego przywozi się przede wszystkim miliony pozytywnych wrażeń, wspomnień, wspaniałych zdjęć i gruby notes z adresami nowych przyjaciół.
Natalia
 
 
Swoją pierwszą decyzję o wyjeździe na workcamp podjęłam ze względu na chęć zrobienia czegoś pożytecznego w trakcie wakacji. Tematykę wyjazdu wybrałam tak, aby pokrywała się z moją życiową pasją i doświadczeniem, a mianowicie była to praca z dziećmi. Wyjeżdżając na obóz do małej wsi na Węgrzech miałam głowę pełną pomysłów, lecz równocześnie byłam pełna obaw czy sprostam obowiązkom, kogo spotkam na miejscu i jak się dogadam z węgierskimi dziećmi. Jak się okazało na miejscu, międzynarodowa grupa wolontariuszy którą stworzyliśmy, współdziałała ze sobą bez zarzutu, a przyjaźnie które stworzyliśmy przetrwały do dnia dzisiejszego.
Doświadczenie, które zdobyłam podczas obozu i wydarzenia, które miałam szansę obserwować w międzynarodowym towarzystwie pozwoliły mi być bardziej otwartą na nowe wyzwania, które realizuję obecnie w pracy zawodowej.
Agnieszka
 
 
 
 


W 2004 roku zostaliśmy laureatem nagrody im. Sergio Vieira de Mello
[o nagrodzie]

AFILIACJE:

90. rocznica
1920-2010




webmaster pozycjonowanie stron ostatnia aktualizacja: 2010/03/23